NASI CZŁONKOWIE

W cyklu „Sylwetki naszych Członków” pragniemy przybliżyć Państwu sylwetki tych naszych Członków, którzy od lat poświęcają swój czas i energię sprawom Klubu, są mu wielce oddani i zaangażowani w jego dalszy rozwój, żyją Klubem i dla Klubu. Często bywa, że są to ludzie z pasją, mają swoje marzenia i cele które powoli ale konsekwentnie realizują. Z reguły o tych pasjach czy marzeniach dowiadujemy się – jak to często w życiu bywa - przez przypadek. Tak właśnie było z wieloletnim Członkiem KŻR LOK ppor. rez. Eugeniuszem PACZKOWSKIM. Dystyngowany, starszy Pan ale za to w świetnej formie, bywa co środę na spotkaniach w siedzibie Klubu. Na jednym z takich spotkań zaczął opowiadać o swoim uczestnictwie w Warszawskim Maratonie Pokoju, pokazał zdjęcia, numery startowe, medale i to właśnie stało się kanwą do powstania cyklu o naszych Członkach z pasją. I w tym przypadku okazało się, że, żeby poznać człowieka to trzeba najpierw z nim zjeść beczkę soli a może i dwie; znamy się tyle lat a dopiero niedawno dowiedzieliśmy się jaki naprawdę jest nasz Geniu i postanowiliśmy o tym napisać.

Eugeniusz PACZKOWSKI urodził się 6 września 1937 r. w Fanianowie nieopodal Łobżenicy. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął naukę w Technikum Przemysłu Elektrycznego w Bydgoszczy. Jako absolwent technikum w 1955 r. z dniem 2 sierpnia na mocy nakazu pracy ( tak tak to nie pomyłka - nakazu pracy, wówczas był nakaz pracy a teraz…..) podejmuje pierwszą pracę w Olkuskich Zakładach Wyrobu Sprzętu Instalacyjnego w Wierbkach. Po odbyciu służby wojskowej od 1959 roku nieprzerwanie do 1995 r. pracuje w Zakładzie Sprzętu Instalacyjnego POLAM w Nakle nad Notecią. W  1965 r. jego małżonką zostaje Maria, nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 3, do dzisiaj wspominana przez wiele pokoleń uczniów jako miła, sympatyczna i uśmiechnięta Wychowawczyni. Chęć sprawdzenia własnego charakteru w ekstremalnych sytuacjach zaprowadziła Go w 1982 roku do Warszawy, postanowił się sprawdzić w Warszawskim Maratonie Pokoju. Występ poprzedził treningami biegowymi w okolicach Nakła. Trenował z kolegami ale najczęściej sam, inni się zniechęcali a Geniu dalej biegał. Uczestniczył w dziesięciu Maratonach Pokoju i za każdym razem dystans 42 km i 195 m pokonał, ani razu nie zszedł z trasy, chociaż miewał jak każdy momenty kryzysowe; to tak jakby wygrał te dziesięć maratonów dla siebie – EUGENIUSZ ZWYCIĘZCA!!! Amator z Nakła ale z charakterem, pasją i wielkim sercem. Do dzisiaj pieczołowicie przechowuje pamiątki ze wszystkich maratonów chociaż opowiada i pokazuje je bez większych emocji, tak zwyczajnie, pojechał 10 razy do Warszawy– pobiegł 10 razy- i zwyciężył siebie 10 razy.  Geniu- jesteśmy pełni podziwu, szczerze i serdecznie Ci gratulujemy wytrwałości, hartu ducha i konsekwencji w działaniu. W 1995 roku rozpoczyna życie emeryta ale emeryta pełnego wigoru, chęci doznawania nowych wrażeń, emocji i ekstremalnego wysiłku. Nie wystarcza już działka (był członkiem Zarządu Rodzinnego Ogrodu Działkowego JEDNOŚC, przez wiele lat był także jego Gospodarzem), hoduje ptaki egzotyczne, poświęca się pracy w KOR LOK i….. planuje dalekie podróże. Kolejne marzenia, kolejne pasje które jak zawsze realizuje. W 2001 r. leci za ocean i zwiedza Meksyk, Gwatemalę, Honduras, Salwador i Kubę. Wraca z wielkim bagażem wrażeń i…. wybiera się podziwiać Skandynawię. Jednak to najważniejsze marzenie miało dopiero się spełnić. W 2004 roku Geniu postanowił pojechać do Kenii na safari. Zanim doszło do wyjazdu pojawiły się kłopoty zdrowotne o podłożu neurologicznym. Wydawać by się mogło, że pobyt w szpitalu oddalał perspektywę wyjazdu do Afryki jednak nic bardziej mylnego. Lekarze i medykamenty nie zdziałały tyle co silna wola i wielka determinacja; Geniu ze szpitalnego pacjenta stał się na powrót podróżnikiem i pojechał na safari, widział na Kilimandżaro i zobaczył Czarny Ląd. Zrealizował to co sobie wymarzył i wcale Mu tego nie zazdrościmy, wręcz odwrotnie podziwiamy i gratulujemy.

Ppor. rez. Eugeniusz PACZKOWSKI jest Członkiem LOK od 11 stycznia 1974 r. najpierw w KOR a następnie w KŻR LOK w Nakle nad Notecią. Był Członkiem Zarządu Klubu, Skarbnikiem, był także Członkiem Komisji Rewizyjnej. Wielokrotnie odznaczany medalami resortowymi i LOK. Aktywnie uczestniczy w życiu Klubu; wielokrotnie jest w składzie pocztu sztandarowego, to właśnie On wraz z kpt. rez. Rościsławem TOMASZEWSKIM i ppor. rez. Leonem CYGANKIEM w dniu 5 października na nakielskim Rynku odbierał z rąk Wiceprezesa Klubu mjr rez. Mirosława HADRYCHA nowy Sztandar dla Klubu. Bakcyl podróżowania i zwiedzania pozostał, był na Klubowych wyjazdach w Kołobrzegu, na Poligonie Drawskim, w Kruszwicy. Zawsze obecny na imprezach strzeleckich jako strzelec, także jako obsługa strzelania (amunicyjny, sędzia na zawodach obronnych), był NAJSTARSZYM uczestnikiem klubowego spływu kajakowego Kanałem Bydgoskim i Notecią, uczestnik pikników rodzinnych, Dni Wojska Polskiego, jest także zawsze obecny na imprezach Nadnoteckich Sokołów. Z dużym dystansem do siebie, twierdzi, że ma swoje wady np. a jest nią to, że potrafi w domu ugotować tylko wodę, ale zawsze uśmiechnięty, pogodny, życzliwy. Nadal realizuje swoje pasje, Student Uniwersytetu III Wieku, gra w  brydża ale przede wszystkim stanowi dla nas przykład człowieka godnego naśladowania, człowieka z pasją. Jest chlubą Klubu Żołnierzy Rezerwy LOK w Nakle nad Notecią.

Panie Poruczniku Paczkowski – życzymy Panu wiele zdrowia, radości z każdego mijającego dnia i co najmniej stu lat.